Forum Terierkowo Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Poschroniskowy Psi Psychol
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Terierkowo Strona Główna -> Wychowanie i szkolenie / Dr Jekyll i Mr Hyde
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
MammaM



Dołączył: 23 Gru 2009
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: KRK

PostWysłany: Śro 23:17, 23 Gru 2009    Temat postu: Poschroniskowy Psi Psychol

Mam ogromny problem z moją terierowatą kundelką.

Dwa lata temu zabraliśmy ją z schroniska pomimo tego, że już tam mnie dziabnęła. Weterynarz w schronisku zapewniała nas wówczas, że to z nerwów i że w domu się uspokoi. Podobno pies był wcześniej trzymany sam od szczeniaka na działce.

Na początku problem był ze wszystkim: od utrzymania czystości począwszy, na zniszczeniach skończywszy. O ile udało się nam nauczyć jej spania u siebie, utrzymania czystości itd., to niestety nadal pozostał problem agresji wobec ludzi i zwierząt.

Po roku tego stanu zdecydowaliśmy, że nie potrafimy sobie z tym poradzić i poszliśmy z nią na szkolenie. I właśnie.... Pojawiła się lekka poprawa (tzn przestała się stawiać do domowników i naszych gości ), ale spowodowana nie szkoleniem, ale moim "odmiennym stanem". Kiedy urodziła się Mała Szczotka przy niej zachowywała się jak psia niania. Problemem było i jest każde wyjście z domu... Na widok innego psa Szczotka dostaje istnej furii , z sąsiadami jest niestety podobnie.... A od kilku dni jest znowu gorzej, ostatnio zdarzyło jej się nawet mnie ugrzyźć...Na szkoleniu uczono nas, że za gryzienie jest lanie, ale mam wrażenie, że nie tędy droga. I tu jest pies pogrzebany...

Mam w domu roczne dziecko i psa któremu odbija.

Niewiem co robić. Nie chce jej oddawać, ale nie mogę pozwolić na to, by była zagrożeniem dla mojej córeczki i jeśli nie znajdę na nią sposobu to niestety będę musiała ją oddać, ale to absolutna ostateczność.
Może ktoś miał podobny problem z psem po schronisku.

Pomóżcie!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
coztego
Gość





PostWysłany: Śro 23:22, 23 Gru 2009    Temat postu:

Napisz skąd jesteś, przez internet trudno coś radzić w takich skomplikowanych przypadkach, może uda się komuś polecić Ci naprawdę dobrego fachowca.
Powrót do góry
MammaM



Dołączył: 23 Gru 2009
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: KRK

PostWysłany: Śro 23:42, 23 Gru 2009    Temat postu:

Jestem z Krakowa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Talviszon
Administrator


Dołączył: 11 Kwi 2009
Posty: 4153
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: spod Wrocławia

PostWysłany: Śro 23:51, 23 Gru 2009    Temat postu:

"KRK" to chyba Kraków? Confused

Z Ailą falki był też problem agresji, choć raczej ta agresja wynikała z lęku przed obcymi. Aila spędziła rok w schronisku i przez pierwsze 3 miesiące mieszkania w nowym domu były duże problemy. Np. potrafiła się rzucać na sąsiadów w klatce oraz przy wejściu do naszego bloku. Przebiegający obok ludzie i joggingowcy to już w ogóle byli wrogami. No i spotkane na spacerze psy najczęściej traktowała też wrogo.

Falka konsekwentnie stosowała metodę jaką w swoich książkach opisuje Jan Fennell ("Zapomniany język psów" i "Zapomniany język psów w praktyce") - chodziło o to, aby Aila pojęła, że nie musi wcale ani się bać, ani się wyrywać w obronie całego stada, bo nie stoi na jego czele. I zrozumiała, że bycie nie na czele "stada" jest i przyjemne, i korzystne. Po prawie 3 miesiącach pracy była olbrzymia poprawa, z psa zszedł cały stres, który ją wcześniej tylko nakręcał (szczególnie, że Aila to prawie gładkowłosy owczarek szkocki i ma bardzo silne poczucie obowiązku).

Teraz Aila to pies nie do poznania. Bawi się z innymi psami, do ludzi jest nieufna tylko, gdy są ku temu podstawy (np. wiem, że rzuciłaby się na drącego się dresa czy żula).

No, ale książki to jedno... na ich czytanie trzeba mieć czas, a tutaj by się przydał dobry specjalista, który pomógłby opracować i realizować cały plan postępowania z psiakiem...
[/code]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
puli



Dołączył: 14 Mar 2007
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Pią 3:16, 25 Gru 2009    Temat postu: Re: Poschroniskowy Psi Psychol

MammaM napisał:

Po roku tego stanu zdecydowaliśmy, że nie potrafimy sobie z tym poradzić i poszliśmy z nią na szkolenie.
Gdzie?
Cytat:
Pojawiła się lekka poprawa (tzn przestała się stawiać do domowników i naszych gości ), ale spowodowana nie szkoleniem, ale moim "odmiennym stanem".
Skąd wniosek że szkolenie nie przyczyniło sie do zmian?
Cytat:

Problemem było i jest każde wyjście z domu... Na widok innego psa Szczotka dostaje istnej furii , z sąsiadami jest niestety podobnie....
Jak długo chodziliscie na szkolenie? Jakie dostaliscie zalecenia? W jaki sposób pracowaliście/pracujecie z psem? jak wygląda Wasza reakcja na jej agresję? (czy na widok potencjalnego obiektu agresji skracacie i napinacie smycz?)
Cytat:
A od kilku dni jest znowu gorzej, ostatnio zdarzyło jej się nawet mnie ugrzyźć...Na szkoleniu uczono nas, że za gryzienie jest lanie, ale mam wrażenie, że nie tędy droga.
Samo lanie niczego nie załatwi. Każda kara/korekta powinna byc elementem okreslonej sekwencji - inaczej jest bez sensu.
Czy uczono Was na szkoleniu jak budować kontakt, ćwiczyć koncentrację, motywować psa do współpracy?
Jak jest u sunki z podstawowym posłuszenstwem? (rozumiem że na widok "wroga" posłuszenstwo nie istnieje ale chyba w domu reaguje na jakies komendy? Czy potrafi aportować? Czy bawi sie z ludźmi czy woli zostać sama ze "zdobycza"? Czy jest łasuchem? Co jada, jak czesto, czy ma dostep do jedzenia cały czas?
Cytat:
Niewiem co robić. Nie chce jej oddawać, ale nie mogę pozwolić na to, by była zagrożeniem dla mojej córeczki i jeśli nie znajdę na nią sposobu to niestety będę musiała ją oddać, ale to absolutna ostateczność.
Może ktoś miał podobny problem z psem po schronisku.
Na niewidzianego trudno stawiac diagnozy ale z opisu wyłania mi sie obraz zwierzaka potwornie znerwicowanego, niepewnego siebie, o zaburzonych relacjach z człowiekiem (delikatnie mowiąc) i nie ufajacego opiekunom.
Łatwo nie bedzie ale pod okiem dobrego szkoleniowca da sie zrobic naprawde wiele...pod warunkiem że starczy Wam systematycznosci, konsekwencji i przede wszystkim checi..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MammaM



Dołączył: 23 Gru 2009
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: KRK

PostWysłany: Pią 22:00, 25 Gru 2009    Temat postu:

Chodziliśmy z nią na szkolenie 3 miesiące do liceum nr 11 w Nowej Hucie.

Sądze, że to jednak nie szkolenie było źródłem zmian, ponieważ na szkoleniu pomimo szarpania i bicia ze strony instruktora nie było większych zmian (przynajmniej jeśli chodzi o agreche). Natomiast w tym czasie w domu zrobiła się jakaś taka troskliwa wobec mnie tzn. bez przerwy mnie pilnowała, była jakaś taka bardziej delikatna przy zabawie i trochę mniej ciągnęła na smyczy, natomiast co do gości w domu jeśli widziała, że ich akceptuje to i ona była grzeczna.

Instruktor na agrechę zalecał "podwieszanie", ale jakoś mi to nie szło (ja nie z takich), ewentualnie bicie - a to z kolei nic nie daje i też mam opory.

Niestety nie nauczono nas ćwiczenia koncentracji, co do motywowania to było to nagradzanie smakołykiem

Jeśli chodzi o to co pozostało w jej łepetynie ze szkolenia to potrafi : siadać, dawać łapę, warować, potrafi zostać w miejscu, z chodzeniem przy nodze jest tak, że chodzi czasem ładnie a innym razem w ogóle nie ma o tym mowy. Nie potrafi aportować. Był ogromny problem z uciekaniem i uczyła sie na początku przychodzenia na długiej ląży. Kiedy pogoda pozwalała jechaliśmy z nią za miasto, żeby mogła pobiegać i nie było wtedy problemu z uciekaniem, więc to uważam za pewien sukces

Przy nas nauczyła się bawić, bo wcześniej w ogóle tego nie umiała (nie wiedziała do czego służą zabawki).

Aktualnie powtarzamy z nią to co umie i ćwiczymy chodzenie przy nodze.

Z jedzeniem jest ten numer, że niestety je jak ofiara wojny czyli na wyrost, w obawie, że może nie być później - choć w domu nie brak jej jedzenie. Je szybko i łapczywie. Dostaje gotowane mięso z warzywami i makaronem , kaszą lub ryżem, czasem puszkę . Kiedy gdzieś wychodziłam na dłużej zostawiałam trochę suchej karmy - na później, ale zdarzało jej się spałaszować wszystko nim wyszłam. Generalnie dostaje jeden raz dziennie, ale przeważnie dochodzą przekąski. Co ciekawe pozwala do siebie podejść kiedy je, daje sobie mieszać w misce, bo nauczyła się, że jej nie zabiorę tylko pewnie coś dołoże.

Często kiedy bawi się z nami, albo z kimś, kogo lubi pokazuje brzuszek, żeby ją głaskać i drapać. Często przychodzi się przylepić jest straszna przylepa. W domu jest generalnie dobrze, choć czasem poczęstuje sie czymś nie dla niej.

Kiedyś potwornie szczekała, szczególnie kiedy zostawała sama(sąsiedzi wzywali wtady straż miejską), natomiast w tej chwili szczeka, ale mniej.

W ramach socjalizowania ją z innymi psami przywoziliśmy ją do moich rodziców któzy mają łagodnego i cierpliwego bokserka. W pewnej chwili było już naprawdę ok. tzn bawiła sie z nim spała koło niego itd, ale ostatnio i na niego sie rzuca- zupełnie nie wiem dlaczego

Natomiast kiedy się wścieka to traci wszelką kontrolę nad soba , stąd moja obawa o dziecko, bo o ile do Małej jest grzeczna i przymilna o tylę boje się czy w napadzie złości jej nie ugryzie.


Ostatnio zmieniony przez MammaM dnia Pią 22:52, 25 Gru 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
B&W
Weteran


Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 749
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ożarowice

PostWysłany: Sob 8:43, 26 Gru 2009    Temat postu:

[quotena szkoleniu pomimo szarpania i bicia ze strony instruktora nie było większych zmian[/quote]
[quoteInstruktor na agrechę zalecał "podwieszanie", ale jakoś mi to nie szło (ja nie z takich), ewentualnie bicie - a to z kolei nic nie daje i też mam opory. [/quote]
przepraszam Cie bardzo ale tego "instruktora" to by trzeba było podwiesić Twisted Evil
jesli jesteś z Krakowa to na miejscu masz behawiorystę Andrzeja Kłosińskiego. Sporo pracy przed wami i napewno nie takimi metodami jak dotąd. A swoją droga napisz co to za instruktor tzn jaka szkoła...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
soboz4



Dołączył: 25 Gru 2009
Posty: 37
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Katowice

PostWysłany: Sob 9:31, 26 Gru 2009    Temat postu:

Bezpłatna pomoc behawiorysty w szkoleniu i usuwaniu problemów psów poschroniskowych, przekazuję dane:

Cytat:
Szkoła dla psów "K9 Dog Training Center" w ramach kursu "Instruktor
Szkolenia Psów - specjalista ds. rozwoju, wychowania i budowania
kontaktu" - oferuje darmowe przygotowanie psów po przejściach (m.in.:
socjalizacja, nauka podstawowych komend, rozwiązywanie problemu
agresji) do normalnego życia w nowym domu.
Dzięki temu psy czekające na nowego opiekuna będą miały większą szansę
na udaną adopcję

Serdecznie zapraszamy do współpracy osoby prywatne oraz fundacje
zajmujące się adopcjami psów, ratowaniem ich ze złych warunków i
szukaniem docelowego domu.


Wszystkich zainteresowanych zapraszam do kontaktu z Magdaleną Kasperek
pod adresem mailowym:
Powrót do góry
Zobacz profil autora
soboz4



Dołączył: 25 Gru 2009
Posty: 37
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Katowice

PostWysłany: Sob 9:34, 26 Gru 2009    Temat postu:

niestety nie mogę podać maila, dopiero późnym wieczorem, albo jutro będę miała pełną aktywację konta, może znajdziesz na internecie, a jak nie to prześlę wieczorem albo jutro rano,
pozdrawiam Bożena
Powrót do góry
Zobacz profil autora
soboz4



Dołączył: 25 Gru 2009
Posty: 37
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Katowice

PostWysłany: Sob 18:06, 26 Gru 2009    Temat postu:

Wszystkich zainteresowanych zapraszam do kontaktu z Magdaleną Kasperek
pod adresem mailowym:
[link widoczny dla zalogowanych]
Powrót do góry
Zobacz profil autora
puli



Dołączył: 14 Mar 2007
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 17:27, 27 Gru 2009    Temat postu:

MammaM napisał:
Chodziliśmy z nią na szkolenie 3 miesiące do liceum nr 11 w Nowej Hucie.
[............] Instruktor na agrechę zalecał "podwieszanie", ale jakoś mi to nie szło (ja nie z takich), ewentualnie bicie - a to z kolei nic nie daje i też mam opory.

Myślałam że ta szkoła już zarzuciła średniowieczne metody...
Cytat:
Niestety nie nauczono nas ćwiczenia koncentracji,
co do motywowania to było to nagradzanie smakołykiem

A od koncentracji własnie powinno sie zacząć
Dokładnie tak jak na tym filmie:
http://www.youtube.com/watch?v=V6NxUfIsJSQ&feature=related
Cytat:
Jeśli chodzi o to co pozostało w jej łepetynie ze szkolenia to potrafi : siadać, dawać łapę, warować, potrafi zostać w miejscu, z chodzeniem przy nodze jest tak, że chodzi czasem ładnie a innym razem w ogóle nie ma o tym mowy. Nie potrafi aportować. Był ogromny problem z uciekaniem i uczyła sie na początku przychodzenia na długiej ląży. Kiedy pogoda pozwalała jechaliśmy z nią za miasto, żeby mogła pobiegać i nie było wtedy problemu z uciekaniem, więc to uważam za pewien sukces
Przy nas nauczyła się bawić, bo wcześniej w ogóle tego nie umiała (nie wiedziała do czego służą zabawki).

Na obcym/mało znanym terenie nie zwiewa bo czuje sie pewniej w poblizu własciciela wiec byłabym ostrozna z tym optymizmem....
Skoro załapała do czego służa zabawki wiec mozliwe ze wypracowanie aportu nie bedzie trudne. Aport jest bardzo wazny bo podnosi pewnosc siebie psa, daje mu zajecie, no i z zabawką niesioną w pysku trudno napadać na inne psy bo to grozi utratą zdobyczy...


Cytat:
Z jedzeniem jest ten numer, że niestety je jak ofiara wojny czyli na wyrost, w obawie, że może nie być później - choć w domu nie brak jej jedzenie. Je szybko i łapczywie.

To bardzo dobrze bo z łakomym psem świetnie sie pracuje.
Cytat:
Co ciekawe pozwala do siebie podejść kiedy je, daje sobie mieszać w misce, bo nauczyła się, że jej nie zabiorę tylko pewnie coś dołoże.
Często kiedy bawi się z nami, albo z kimś, kogo lubi pokazuje brzuszek, żeby ją głaskać i drapać. Często przychodzi się przylepić jest straszna przylepa. W domu jest generalnie dobrze, choć czasem poczęstuje sie czymś nie dla niej.
Super.
Cytat:
W ramach socjalizowania ją z innymi psami przywoziliśmy ją do moich rodziców któzy mają łagodnego i cierpliwego bokserka. W pewnej chwili było już naprawdę ok. tzn bawiła sie z nim spała koło niego itd, ale ostatnio i na niego sie rzuca- zupełnie nie wiem dlaczego

Mam podejrzenia ze pewne zachowania i pomysły szkoleniowca mogły sie przyczynic do wzrostu poczucia zagrozenia w obecnosci innych psów.
Ale to tylko takie dywagacje na niewidzianego..
Nie odpowiedziałaś na pytanie jak wygląda Wasza reakcja w momencie gdy zbliza sie pies albo człowiek bedacy potencjalnym obiektem agresji. Czy nie jest moze tak że na jego widok odruchowo, nawet podświadomie skracacie i napinacie smycz?


Cytat:
Natomiast kiedy się wścieka to traci wszelką kontrolę nad soba , stąd moja obawa o dziecko, bo o ile do Małej jest grzeczna i przymilna o tylę boje się czy w napadzie złości jej nie ugryzie.

Piszesz że agresja jest spowodowana konkretnymi okolicznościami i skierowana w konkretnym kierunku. Żeby więc dziabneła dziecko, to musiałoby ono wleźć jej w paszcze podczas ataku a to raczej mało prawdopodobne.
Fakt, że psa z takim małym dzieckiem nie wolno zostawic samych ani na moment, ale to dotyczy absolutnie każdego psa i kazdego dziecka.

Masz pw.




B&W napisał:
jesli jesteś z Krakowa to na miejscu masz behawiorystę Andrzeja Kłosińskiego.

Z całym szacunkiem dla p. Kłosińskiego ale w tym przypadku potrzebne jest codzienne systematyczne szkolenie a ja nie słyszałam o jego sukcesach w tej dziedzinie. A troche sie interesuję tą tematyką..



soboz4 napisał:
Bezpłatna pomoc behawiorysty w szkoleniu i usuwaniu problemów psów poschroniskowych, przekazuję dane:
[...........]

Proponowałabym czytać uważnie. W cytowanym ogłoszeniu nie ma ani słowa o żadnym behawioryscie i nikt legitymujacy sie takim zawodem w tej szkole nie pracuje.
Jeżeli natomiast okreslimy behawioryste jako znawce zachowań, to bez watpienia doświadczony szkoleniowiec z długoletnią praktyką i wieloma sukcesami (udokumentowanymi) musi nim być bo inaczej nie miałby takich wyników jakie ma...
Tak sie składa ze w K9 Dog Training Center bywam regularnie i moge reczyc za kompetencje i skutecznosc tamtejszej kadry szkoleniowej.


Ostatnio zmieniony przez puli dnia Nie 18:04, 27 Gru 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
B&W
Weteran


Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 749
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Ożarowice

PostWysłany: Nie 18:39, 27 Gru 2009    Temat postu:

Cytat:
ale w tym przypadku potrzebne jest codzienne systematyczne szkolenie

tak,ale tej pracy z psem nikt nie zrobi,tylko jego właściciel, a potrzebna jest fachowa pomoc do poprowadzenia tej pracy.
Ja tak właśnie "wyprowadzałam" mojego psa z pomocą szkoleniowców z Alteri i ich mogę polecić z całą odpowiedzialnością.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
soboz4



Dołączył: 25 Gru 2009
Posty: 37
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Katowice

PostWysłany: Nie 19:52, 27 Gru 2009    Temat postu:

puli napisał:

soboz4 napisał:
Bezpłatna pomoc behawiorysty w szkoleniu i usuwaniu problemów psów poschroniskowych, przekazuję dane:

Proponowałabym czytać uważnie. W cytowanym ogłoszeniu nie ma ani słowa o żadnym behawioryscie i nikt legitymujacy sie takim zawodem w tej szkole nie pracuje.
Jeżeli natomiast okreslimy behawioryste jako znawce zachowań, to bez watpienia doświadczony szkoleniowiec z długoletnią praktyką i wieloma sukcesami (udokumentowanymi) musi nim być bo inaczej nie miałby takich wyników jakie ma...
Tak sie składa ze w K9 Dog Training Center bywam regularnie i moge reczyc za kompetencje i skutecznosc tamtejszej kadry szkoleniowej.


Dostałam właśnie ten kontakt od szkoleniowca z Krakowa na usuwanie problemów poschroniskowych w związku ze szkoleniem psów w schronisku (jestem wolontariuszem). Rozumiem, że można pisać rożne specjalizacje, behawiorysta, szkoleniowiec, psi psycholog, ale wszystko to składa się w jeden problem - zachowanie psa i usunięcie niepożądanych zachowań.
Uważam, że zbyt ścisła specjalizacja (czy też nazewnictwo) gdzieś po drodze chyba gubi problem, chodzi o to by pies jak najszybciej zachowywał się tak, jak chcemy.

Zaletą tego kontaktu jest bezpłatna porada, ale zawsze obojętne do kogo pójdziemy, bo najważniejsza jest systematyczna praca.

Dla mnie, to jaką nazwą określimy osobę, która zna się na problemie i chce nam pomóc to sprawa drugorzędna.


Ostatnio zmieniony przez soboz4 dnia Nie 20:15, 27 Gru 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
puli



Dołączył: 14 Mar 2007
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Kraków

PostWysłany: Nie 21:07, 27 Gru 2009    Temat postu:

soboz4 napisał:


chodzi o to by pies jak najszybciej zachowywał się tak, jak chcemy.

Jak najszybciej to nie zawsze znaczy etycznie i humanitarnie.
Najszybciej to faktycznie mozna zrobic tak jak radzili na tamtym szkoleniu - trzaskajac psa w łeb za kazde warkniecie....

Cytat:
Zaletą tego kontaktu jest bezpłatna porada, ale zawsze obojętne do kogo pójdziemy, bo najważniejsza jest systematyczna praca.

Zaletą tego kontaktu są doświadczenie i kompetencje szkoleniowca w pracy z psami trudnymi.
Od bezpłatnych (i płatnych) porad ignorantów uchowaj nas Panie....

Cytat:
Dla mnie, to jaką nazwą określimy osobę, która zna się na problemie i chce nam pomóc to sprawa drugorzędna.

Dla mnie jest istotne w jaki sposób okresla sie osoba pracujaca z psami i jakimi osiagnieciami sie legitymuje.

Żeby uzyskac uprawnienia instruktorskie ZKwP trzeba spełnic szereg wymogów: m.in. minimum dwuletni staz przy szkoleniach, wyszkolenie własnego psa do odpowiedniego poziomu, kurs teoretyczny, egzaminy przed sedziami miedzynarodowymi itd..

Żeby zostac behawiorystą wystarczy zaliczyc w cztery weekendy za jedyne 6700 zł kursik teoretyczny na którym nie ma ani jednej godziny przeznaczonej na prace z psami(!). I juz mozna zabierac sie za "rozwiazywanie problemów".
To dokładnie tak jakby zawodowe prawa jazdy zdobywac na kursach korespondencyjnych. Bez stazu za kierownica, bez zajec praktycznych i bez egzaminów.
Byłoby to nawet śmieszne gdyby nie fakt ze za brak umiejetnosci i elementarnej wiedzy tych "fachowców" płaca psy. Twisted Evil
Powrót do góry
Zobacz profil autora
MammaM



Dołączył: 23 Gru 2009
Posty: 7
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: KRK

PostWysłany: Nie 21:13, 27 Gru 2009    Temat postu:

Jest tak, że kiedy mijam sąsiadów czy jakiegoś psa to skracam smycz no chyba, że widzę, że Szczotka chciałaby się obwąchać czy spróbować pobawić (to zdaża się rzadko z psami mniejszymi od niej).
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Terierkowo Strona Główna -> Wychowanie i szkolenie / Dr Jekyll i Mr Hyde Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island