Forum Terierkowo Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Kilka słów o mojej miłości - MIKUSI

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Terierkowo Strona Główna -> Tęczowy Most
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Magda_i_Dex



Dołączył: 16 Lut 2007
Posty: 32
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Śro 14:10, 09 Maj 2007    Temat postu: Kilka słów o mojej miłości - MIKUSI

Witam wszystkich serdecznie.
Dziś dla mnie jest szczególnie smutny dzień, gdyż równo 2 lata temu o godzinie 22.15 po 12,5 latach życia z nami odeszłam moja ukochana Niunia – MIKUSIA. Do tej pory jak myślę o niej to łezka mi się w oku kręci. Ona była moją upragnioną i ukochaną pieseczką. Czekałam na nią 17 lat, bo moi Rodzice nie wyobrażali sobie pieska w domu, a ja za to odkąd nauczyłam się mówić to błagałam o pieska. I udało się. Zgodzili się. Tak wiec pojechałam z tatą na targ w niedzielę w styczniu i tam mieliśmy tylko pooglądać pieski. Tato nawet pieniędzy nie wziął ze sobą. I właśnie tam spotkaliśmy Mikusię. Zobaczyliśmy jej nosek, wystający z kocyka, którym była owinięta. Podniosłam kocyk, a ona mnie leciutko przywitała ugryzieniem. I to była nasza miłość od pierwszego wejrzenia. Od razu ją wzieliśmy. Tato pojechał po kasę, a ja czekałam z nią w aucie i ją tuliłam. Już ją kochałam. Miała 7 tygodniu i dowiedzieliśmy się, że to terier walijski.. Ale jaki jest terier i jaki ma charakter, to nie wiedzieliśmy.

Jak ją przywieźliśmy do domciu, to nie plaskała za mamusią, tylko była szczęśliwa, że ma nowy dom i może szaleć i popisywać się przed nami swoimi fikołkami, szczekaniem i zabawą. To była poezja w jej wykonaniu. Okazało się, że była ona psineczką o niesamowitym temperamencie. Takie psie ADHD. Cały czas w ruchu. Nawet w nocy mnie budziła abym się z nią bawiła. Mogła godzinami latać za piłeczką, a potem w domku i tak jeszcze trzeba było się zabawić zabawkami. Nawet jak się uczyłam to musiałam ją ciągać na pająku na sznurku. Uwielbialiśmy się bawić z nią , a ona z nami. Kochała ludzi, jak była mała zabierała czapki dzieciom w zimie i spylała z nimi. A piłeczki to była jej wielka miłość. I jeszcze kochała na dworze krawężniki, które z piskiem oblizywała. Do dziś nie wiem dlaczego. Spała z nami w łóżku i każdego odwiedzała. Rodzice już pierwszego dnia się w niej zakochali. Odkąd ona do nas przyszła to i psy koleżanek mogły nas odwiedzać. Czasami to było po kilka psów szalejących po pokojach. Cudownie było. Lubiła jeździć samochodem. Była w wielu miejscach, ale najbardziej jej się podobały Mazury. Tam była 2 razy w roku na wakacjach. Ale tam było szaleństwo. Cały czas na dworze. Pływała łódką, skakała do wody jak zobaczyła ptaki. A my z nią i dzięki niej mieliśmy wspaniale wakacje. Radości co niemiara. Ona nas zawsze ratowała, bo w smutnych chwilach przychodziła z zabawką i „czarne chmury mijały”.

Aż przyszedł dzień, kiedy odeszła. To był szok dla nas, bo mimo, że ją leczyliśmy, to nie sądziliśmy, ze tak młodo ją stracimy. Miała żyć 20 lat, bo taka była żywotna. Nawet jako starsza pani wyglądała tak młodo i zachowywała się jak szczeniak, że ludzie pytali ile ma miesięcy. O godzinie 22.15 podjedliśmy najtrudniejszą decyzję naszego życia. Nie było dla niej żadnych szans. Ale ona wiedziała. My tego nie wiedzieliśmy, a ona tak, bo wcześniej jak ją nieśliśmy na kroplówkę, to jej wzrok mówił do nas „ratujcie mnie, ja chcę żyć”. I robiliśmy co mogliśmy, a przed operacją, która miała ją albo uratować, albo skrócić cierpienie, podeszła do każdego z nas i się pożegnała. Polizała, a potem jak ją nieśliśmy., to jej wzrok był inny – ona nam powiedziała „ja już nie mogę, pozwólcie mi odejść” Jejuś nie mogę, siedzę i ryczę, nie mogę o tym myśleć. Wtedy też kwitły bzy, bo przed operacją ona na nie patrzyła. Dziś ja na nie patrzę i myślę zawsze o niej i płaczę. Czas niby leczy rany, ale ta rana nigdy się nie zagoi. Ona na zawsze jest w moim sercu. Kochałam ją do szaleństwa. Broniłam ją całą sobą.. Zawsze przy niej byłam. A teraz ona jest też przy mnie jako aniołek. Czuję to. Miałam teraz ciężkie 2 lata i zawsze o niej myślałam, W mojej pamięci nadal biegałyśmy po zielonej trawce, bawiąc się piłaczkami, rzucałyśmy się śniegiem i często nadal jesteśmy na wakacjach na Mazurach i w lesie na zabawie. Ona nadal żyje we mnie, a Jej Duszek wspiera mnie. Ciężko było mi się podnieść po jej śmierci, nie mogłam wyjść z czarnego transu. Nie mogłam chodzić do pracy, stale płakałam.

MIKUSIU CHCĘ CI PODZIĘKOWAĆ, ŻE WYBRAŁAŚ NAS SOBIE NA TARGU, ZE NAS ZACZEPIŁAŚ I PRZYJEŁAŚ NAS Z TAKĄ RADOŚCIĄ JAKO SWOJĄ RODZINKĘ. URATOWAŁAŚ MNIE WIELE RAZY. Proszę bądź nadal z nami, wspieraj nas, bądź aniołkiem mojego dzidziusia, które ma się urodzić w październiku. Bądź jego dobrym duszkiem. Kocham Cię. Tęsknię strasznie za Tobą. Kiedyś się spotkamy. Czekaj na mnie. Ty moje serduszko najdroższe....

A oto ona - od szczeniaka do 12 roku życia:











Oto moja Mikusia na ostatnich wakacjach na Mazurach. Miała 12 lat i tak się ciseszyła podczas pływania łódką

Powrót do góry
Zobacz profil autora
bogula
Weteran


Dołączył: 17 Lut 2007
Posty: 8280
Przeczytał: 2 tematy

Skąd: Tarnowskie Góry

PostWysłany: Śro 15:14, 09 Maj 2007    Temat postu:

Magda i Dex---zza żalu jednak wydziera radość, że taką przyjaciółkę się miało...Madziu! trzymam za Ciebie i dzidziusia Very Happy a dla Dexia łapiszon...Duż radości!
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Borsaf
Gość





PostWysłany: Śro 18:17, 09 Maj 2007    Temat postu:

Magda piekne wspomnienie, pieknie napisane...poryczałam się...
Dla Mikusi [']
Powrót do góry
Gość






PostWysłany: Śro 21:15, 09 Maj 2007    Temat postu:

Piękne słowa, z serca płynące. Znam historię Miki, ale czytając dzisiaj Twoje słowa, Madziu, znów się bardzo wzruszyłam...

Dla Mikusi, dokładnie w godzinie jej śmierci

Powrót do góry
AnnaL



Dołączył: 22 Kwi 2007
Posty: 374
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Bydgoszcz

PostWysłany: Czw 1:49, 10 Maj 2007    Temat postu:

Minęły dwa lata od odejścia MIKUSI ... dwa lata, a Tobie zapewne wydaje się, że to było wczoraj... tej pamiętnej nocy spojrzałaś MIKUSI w oczy po raz ostatni i nawet Twoja miłość, zdawałoby się najsilniejsza nie była w stanie tego zmienić...
otrzyj jednak łzy, pociesz swoje serducho, bo przecież...
gdy psu czas iść do psiego nieba
To niedaleko pies wyrusza
Przecież przy Tobie jest psie niebo
Ze Tobą została MIKUSIOWA dusza..
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ibolya
Weteran


Dołączył: 15 Lut 2007
Posty: 3154
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Pruszków

PostWysłany: Czw 5:44, 10 Maj 2007    Temat postu:

Jak pięknie napisałaś o swojej Mikusi Madziu
[']['][']

Pozdrowionka od braciszka Bodrysia i od Nesi i ucałowania od ich panci.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Magda_i_Dex



Dołączył: 16 Lut 2007
Posty: 32
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Czw 9:05, 10 Maj 2007    Temat postu:

Dziękuję wam serdecznie za wsparcie i piękne słowa. I znów się poryczałam teaz Was czytając. Zawsze byłam sentymentalna. A teraz w ciąży, to już szczególnie.

Wiecie dziś jak jechałam do pracy i patrzyłam za okno, a tu pogoda taka jak wtedy kiedy Ona odeszła, znów mnie naszło. Ale tak sobie rano pomyślałam i uzmysłowiłam, że na drugi dzień - po jej śmierci słońce zaczeło świecię. Przestał padać deszczyk, chmurki się rozeszły i było na prawdę ładnie. To ona dała nam sygnał, że jest tam szczęśliwa i pewnie abyśmy nie płakali. Bo wyliśmy wszyscy. Cała rodzina. Boże znów płaczę. Wczoraj to pewnie bym przez ten dzień znów nie mogła przejść, ale postanowiłam cale popołudni spędzić z Dexiem. Byliśmy na długim spacerze i bawiliśmy się piłeczkami, tym co dla Miki było najcenniejsze. Wydaje mi się że Misia biegala koło niego, właśnie tego chciałam, żeby też się bawiła właśnie swoją ukochaną piłeczką. Najgorzej było o 22.15 - wspomnienia.

Jak dobrze, że mam Dexia, bo bez niego chyba tych ciężkich 2 lat bym nie przetrwała, mojej choroby, udręki po śmierci Miki. Kocham go strasznie. Pewnie ona patrzy na Niego i też go kocha. Taką mam adzieję. Na pewno gdyby go poznała to by się polubili. Ach aby się nie zasmucać, to mi się przyszła do głowy historia Miki:
Oan kochała piłeczki - to była jej miłość. Pamiętam jak kiedyś poszłam z nią na spacer, a podjechał jakiś pan i wypakował z samochodu całe widro piłek do tenisa. jak ona to zobaczyła, to w mgnieniu oka zaczeła je jemu wynosić i ukladać sobie na bok. chciala wszystkie wziąść. Próbowała po 2 do pysia włożyć. Dostala od niego jedną. Ach i jeszcze to że tato zawsze mówił, ze ona to była księżniczka ukryta w pięknej psinie. I to chyba prawda. Ona była naszą księżniczką

Dziękuję Wam wszyscy za wsparcie. My to wiemy jak można kochać i jak można być kochanym przez najlepszych przyjaciół na świecie. Cieszę się, że Was poznałam.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Asiaaa



Dołączył: 17 Lut 2007
Posty: 5
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 12:21, 10 Maj 2007    Temat postu:

o ranyy, jak się poryczałam Embarassed

Chyba każdy z nas ma taką samą historię w zanadrzu...
W wrześniu minął 3 lata jak musiałam pożegnać moją owczarzycę ON, towarzyszyła mi przez większą część mojego życia i jak umierała (z całej rodziny to ja musiałam podjąć decyzję o tym, żeby pozwolić jej odejść..) umarło kawałek mnie Sad

Teraz mam 2 westiszony, które totalnie wywróciły moje życie do góry nogami, jednak na widok ONa zawsze odwracam wzrok i wodzę za nim oczami, takie już zboczenie...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rita
Moderator


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 3712
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: LODZ

PostWysłany: Czw 16:44, 10 Maj 2007    Temat postu:

Madziu wczoraj mineły dwa lata jak odszedł moj terier walijski Aresek,miał 14,5 roku,dlatego rozumiem cie jak zreszta ci ktorzy to przezyli.Aresek był nasza radoscia,zywiołowym kochanym psiakiem.Choroba przyszła nagle,walczylismy o niego 8 miesiecy i przegralismy,decyzja o eutanazji była najtrudniejsza decyzja w naszym zyciu.Ale nie było wyjscia,on tak bardzo cierpiał,pamietam słowa wet,ktora była zdziwiona,ze przezył te ostatnie miesiace i powiedziała-on zyje,bo wy tak bardzo chcecie,zeby zył. Crying or Very sad
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Magda_i_Dex



Dołączył: 16 Lut 2007
Posty: 32
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 9:26, 11 Maj 2007    Temat postu:

Rita w tym samym dniu usłyszałyśmy ten sam wyrok. Teraz Aresek i Mika są razem z resztą pięknych duszków psich. I żyją nadal w naszych serduszkach.

Jak Mika odeszła to myślałam, ze juz nigdy nie będę mieć pieska. Bo jak? Ale moja przyjaciółka, która 2 lata wcześniej straciła swoją Kropkę, powiedzsiala, że musimy, bo jesteśmy stworzeni dla psów. I tak pomyśleliśmy, że dlaczego innemu nie dać szczęscia (zabawy, miłości i jeszcze wyjady na Mazury 2 razy w roku, bo jak tam być bez psa, kiedy tam jest tyle psiach atrakcji). I tak przybył do nas Dexio. Miał być dziewczynką o imieniu Diuna, a po rozmowie z Elą, gdzie się wyżalilam po śmierci Miki przyszedł Dexio. I od pierwszego wejrzenia - u Eli w ogrodzie stal się cud. Nasze oczy się spotkały i go pokochalam tak jak Mikę wtedy na targu. Szkoda, ze Mika z Dexiem się nie poznały. Tak czasem sobie marzę, ale to tylko marzenie, aby mieć ich razem i móc razem ich tulić. Ach jakby to było pięknie. Mika i Dexio. Dwie moje miłości i jeszcze trzcia, przygarnięta sierota - kotek Filo, który ma teraz 6 latek. Ale to nie my daliśmy im szczęście, tylko one nam. Szczęście nasze polega na tym, że możemy z nimi być i cieszyć się nimi. A trzeba to robić każdego dnia, bo tak szybko odchodzą. Nawet nie wiem kiedy mineły te 12,5 roku życia Mikusi..... Szok tak szybko to się dzieje
Powrót do góry
Zobacz profil autora
rita
Moderator


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 3712
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: LODZ

PostWysłany: Pią 19:47, 11 Maj 2007    Temat postu:

Magda ja tez myslałam,ze juz nigdy nie bede miała psa,ale zycie zweryfikowało te deklaracje,pojechalismy do hodowli tylko zobaczyc,były trzy pieski i zobaczylismy tylko jednego Paryska,pani spytała dlaczego własnie on,a my powiedzielismy,ze nie wiemy, po prostu on........Daje nam tyle radosci,ze trudno to nawet opisac,jest pełen zycia,ciagle usmiechniety,taka kochana przylepa......oby był z nami jak najdłuzej,czego i tobie zycze. Laughing
Powrót do góry
Zobacz profil autora
ela_h
Weteran


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 1400
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Piła

PostWysłany: Śro 22:19, 23 Maj 2007    Temat postu:

Madziu moja kochana pamiętam jak dziś przyjechaliście
całą rodzinka po malutkiego szczeniaczka wiedziałam, że
będzie miał dobrze a to dlatego że to nie była zachcianka
malutkiego chłopca czy dziewczynki tylko dorosła dojrzała
decyzja dorosłych ludzi. Widziałam radość w Waszych oczach
i prawdziwe szczęście, chociaż cisły mi się łzy w oczy
oddałam go wiedząc że będzie miał dobrze i nie myliłam się.
Jestem Wam bardzo wdzięczna Tobie i przede wszystkim
Twoim rodzicom, nich Dexio przynosi Wam jeszcze dużo radości
i wiele lat w zdrowiu.

Dla cudownej sunieczki Mikusi ['] ['] ['] niech za tęczowym mostem
bedzie szcęśliwa
Powrót do góry
Zobacz profil autora
herbatita



Dołączył: 02 Lut 2009
Posty: 46
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Wrocław

PostWysłany: Pią 22:43, 20 Lut 2009    Temat postu:

Magda_i_Dex
czytając Twoją historię to tak jakbym opowiadała o swoim Czakusiu, ukochane piłeczki tenisowe czy pływanie ....
Czakuś też to uwielbiał, dom zawsze pełny był jego zabawek a często sam sobie je znajdywałSmile
Mój Czakuś także przypadkowo został zakupiony na targu Smile

Kochane wspomnienia niech będą w nas na zawsze a pamięć o Nich pozostanie na wieki
[']
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Terierkowo Strona Główna -> Tęczowy Most Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island