Forum Terierkowo Strona Główna
Home - FAQ - Szukaj - Użytkownicy - Grupy - Galerie - Rejestracja - Profil - Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości - Zaloguj
Staffordshire Bull Terrier
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Terierkowo Strona Główna -> Rasy terierów / Terriery typu bull
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Loca
Zaangażowany


Dołączył: 22 Paź 2008
Posty: 3045
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 19:54, 07 Lis 2010    Temat postu:

Jeśli dojedzie to w Kielcach w klasie szczeniąt będzie można zobaczyć jego córkę - bardzo fajna patrząc po fotkach Wink

Ostatnio zmieniony przez Loca dnia Czw 23:38, 11 Lis 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ewooosiek
Zaangażowany


Dołączył: 04 Sty 2010
Posty: 3216
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Lublin

PostWysłany: Nie 21:40, 07 Lis 2010    Temat postu:

Jaka mała obróżka Shocked Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loca
Zaangażowany


Dołączył: 22 Paź 2008
Posty: 3045
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Nie 22:09, 07 Lis 2010    Temat postu:

Ewooosiek napisał:
Jaka mała obróżka Shocked Very Happy


ona jest tylko szeroka Wink
w zasadzie to jedne z lepszych obróżek - większość staffików ma skłonności do ciągnięcia, a szeroka obroża jest dla nich bezpieczniejsza... mi osobiście się nie podobają, ale czasem trzeba... Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sylwia k



Dołączył: 22 Mar 2010
Posty: 189
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ok wawy

PostWysłany: Śro 11:49, 10 Lis 2010    Temat postu:

mi sie wydaje, że w przypadku Lennego to obroża po prostu spodobała się jego właścicielce Wink na klubówce ttb jako jedyny pies był bez smyczy Cool

http://www.staffik.fora.pl/galerie-reproduktorow-sbt,190/fabrehn-murphys-law,871-270.html tutaj jego galeria na staffikowym
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Ewooosiek
Zaangażowany


Dołączył: 04 Sty 2010
Posty: 3216
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Lublin

PostWysłany: Śro 12:09, 10 Lis 2010    Temat postu:

Trzeba być zalogowanym Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sortis
Gość





PostWysłany: Pon 13:13, 15 Lis 2010    Temat postu:

Moje staffiki trzy, ostatnie zdjęcia z Dzidzią, prawie sprzed roku ...

Na pierwszym planie z lewej mama Dzidzia (Gloria Pullera 12.2001-08.2010),
i córki: z tyłu Buba (Bella Black Sortis), z prawej Tunia (Hiacynta Sortis)



Poniżej Dzidka z prawej.

Powrót do góry
sylwia k



Dołączył: 22 Mar 2010
Posty: 189
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ok wawy

PostWysłany: Czw 14:21, 18 Lis 2010    Temat postu:

ale urocze pannice Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sylwia k



Dołączył: 22 Mar 2010
Posty: 189
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ok wawy

PostWysłany: Czw 22:53, 30 Gru 2010    Temat postu:

sortis napisz nam coś więcej o swoich kluseczkach i doświadczeniach z rasąVery Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sortis
Gość





PostWysłany: Czw 22:58, 30 Gru 2010    Temat postu:

Dobrze, napiszę zaraz po Nowym Roku Smile
Powrót do góry
sylwia k



Dołączył: 22 Mar 2010
Posty: 189
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: ok wawy

PostWysłany: Nie 19:56, 02 Sty 2011    Temat postu:

oki, będziemy czekać Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sortis
Gość





PostWysłany: Czw 14:00, 13 Sty 2011    Temat postu:

STAFFIK - NAJŁAGODNIEJSZY NA ŚWIECIE PIES BOJOWY

ROZDZIAŁ PIERWSZY - DZIDKA SZCZENIAK

Pierwsza rasa, która do mojego domu trafiła w sposób nieprzypadkowy Wink. Zakochałam się w staffiku lata temu od pierwszego wejrzenia, kiedy zobaczyłam na wystawie w Belgii niewielką suczkę, która w hałasie, tłoku, całym tym wystawowym zamieszaniu, nie zważając na inne psy i ludzi aportowała raz za razem, raz za razem, niewielką piłeczkę. Bardzo długo, bardzo skupiona na swoim zajęciu, i bardzo radośnie... prawie od razu już wiedziałam, że kiedyś, kiedyś, najlepiej nieprędko, kiedy będzie miejsce w moim domu na nowego psa, to będzie to właśnie staffik... rasa u nas nie była popularna, staffik chyba się nie podobał, nawet jeśli pokazał się na wystawie, to mało kto z widzów zatrzymywał się przy ringu, bywało, że właściwie byłam jedyną publicznością... prawda, że wtedy na wystawach to ringi bullowatych omijano szerokim łukiem, właściwie nigdy nie obyło się bez awantury między jakimiś bullterrierami...
Najpiękniejszym ze wszystkich staffików, które widziałam, i do dziś dnia nie widziałam zresztą ładniejszego, była Vanilka z hodowli państwa Jarząbków, Vanila Fields Pullera... moja Dzidzia była jej córką i właściwie sama do mnie przyszła... bo kiedy trochę się już rozglądałam za staffikiem, i wiadomo było tyle, że ze względu na silne skłonności do dominacji mojego norwicza musi być suczka, nagle dostałam wiadomość, że mogę mieć Vanilkową córkę, jakiś Węgier jej akurat teraz nie może odebrać, hodowcy zaraz wyjeżdżają na Craffta, więc jak chcę ją już to Węgra się przepisze na następny miot, ale muszę pojechać po nią zaraz. No to pojechaliśmy nazajutrz... no i zobaczyłam takiego małego krokodyla, potwora, który usiłował jednocześnie zeżreć miotowego brata i rurę od odkurzacza, kręcił się jak fryga, wzięty na ręce rzucał się na twarz z ozorem, albo atakował ucho... całą drogę do domu spędziła Dzidzia w norwiczowym kenneliku, (bo Maks oczywiście pojechał po nią z nami), nie wystawiła nosa nawet na chwilę... w domu zainteresowała się najpierw Maksem... ten zaś zajął strategiczną pozycję na stole, (właściwie to tam zamieszkał), Dzidzia krążyła dookoła, popatrywała w górę, mocno kombinowała, jak się tam do niego dostać. Maks obserwował ją z góry ze stołu coś dwa dni no i wreszcie zszedł, że tak powiem na plac, znaczy na dywan... i co się działo? powiem krótko: ustał... kiedy Dzidka dała mu już spokój, to odważnie, wygodnie rozłożył się pod fotelem, i kiedy smacznie spokojnie juz sobie spał, Dzidka dziabnęła go w ucho... nie odzywał się do niej znowu ze trzy dni...
Jak wyglądało nasze życie z małą Dzidzią? no szczęśliwie noce były spokojne, spała, ale rano budziła się pierwsza i urządzała polowania na nasze nosy i uszy... trochę byliśmy przerażeni... Dzidka była typowym staffikowym szczeniakiem, raczej odpornym na wiedzę... bywały sytuacje bardzo zabawne... mały ciepłolubny staffik, chętnie wysypia się długo... do wyjścia na spacer rano trzeba było ją namawiać... kiedyś się rozzłościłam, nie wstajesz to nie idziesz, i została w domu... kilka następnych dni dyżurowała od świtu przy drzwiach wejściowych... z Maksem układało się im dobrze, tyle, że sypiał raczej na ławkach, fotelach, już nie na dywanie, kiedy miał dosyć wspólnej zabawy wskakiwał gdzieś wyżej... do czasu aż nauczyła się go ściągać z ławki... wtedy zaczął się przed nią chować do kennelika... bywało, że ciagała kennelik z Maksem po całym mieszkaniu, tarmosiła, przewracała, a on tam w środku nic sobie z tego nie robił... szczeniak Dzidka z większych rzeczy zjadła w domu dwa naroża ścian, stół i ławkę, w ogródku kilka cegieł, o poogryzanych futrynach, drzwiach, pianinku, czy zniszczonych butach nie ma co wspominać... acha, powyciągała i pogryzła na sieczkę przewody od alarmu Smile i poprzesadzała w ogródku wszystkie młode iglaki Smile

cdn
Powrót do góry
Ewooosiek
Zaangażowany


Dołączył: 04 Sty 2010
Posty: 3216
Przeczytał: 0 tematów

Skąd: Lublin

PostWysłany: Czw 14:14, 13 Sty 2011    Temat postu:

Ach słodziak Ach ja bardzo chciałam jakiegoś bulowatego teriera Twisted Evil ale sie w domu boja, i tak se czytam i se myślę, ze to możne i lepiej... bo jak by poczynił tyle zniszczeń, to o zgrozo, byłabym już młodą rozwódką z psem Cool Very Happy Twisted Evil Twisted Evil
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Loca
Zaangażowany


Dołączył: 22 Paź 2008
Posty: 3045
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 14:28, 13 Sty 2011    Temat postu:

hahahaha... wspaniała opowieść Very Happy

Ewooosiek nie taki staffik straszny Wink im się bardzo szybko wybacza takie wybryki, a właściwie to jest całkiem komiczne w ich wykonaniu Laughing

nasze obecne szczeniaki, a dokładnie importowany Tokaj co chwila kradnie jakieś zabawki mojej córki i jest wyścig od pokoju do kuchni i spowrotem za psem, żeby mu to zabrać, bo ostatnio szczyle zapadły na "głuchotę absolutną" Twisted Evil

za to matka Dziuni - Arwena nie zniszczyła nam w domu NIC, nie zjadła nawet pół kapcia...

sortis - czekamy na ten ciąg dalszy Very Happy oby był szybko Wink
Powrót do góry
Zobacz profil autora
sortis
Gość





PostWysłany: Czw 16:54, 13 Sty 2011    Temat postu:

ROZDZIAŁ DRUGI - DZIDZIA DORASTA



W ogródku zajmuje zawsze najlepsze miejsce, (najlepsze czytaj najwyżej jak się da), odpowiedni bardzo jest dach paninego samochodu, tam lubi się wylegiwać w wolnych chwilach na słoneczku. Wie już, że zabawki są Maksa, piłeczki są Maksa, patyki są Maksa, w ogóle od Maksa można nieźle oberwać, żeby mu zabrać na przykład taki patyk i przy tym nie dostać trzeba się nieźle natrudzić Wink... Maks szczeka też często na coś za płotem, zawsze leci tam za nim, wypatruje pilnie tego wroga, a tam tylko człowiek i pies...
Dzidka nigdy nie szczekała na bezdurno, raz ogłosiła przemieszczajacy się ulicą balonik i raz jakieś szaleszczące worki za płotem u sąsiada...
W domu ulubione miejsca do wylegiwania to parapet i poduchy, gdzie by tam nie były.
Ale uczy się jakoś tak opornie, ręce opadają. Ma pół roku a leje w domu jak nie przypilnować, ciągnie na smyczy, warować nie umie, dobra, idziemy do szkoły... po kilku lekcjach zrezygnowałam... ale kiedy wreszcie zaskoczyła, to już nauka tak szła, że się z czupryny dymiło Wink
Zaczęliśmy też karierę wystawową radośnie obskakując panią sędzię Very Happy
A potem przyszło to nieuniknione... chyba genetyczne czy jak Smile ... izolowana nawracająca głuchota... izolowana, bo pies przecież niektóre dźwięki świetnie słyszy, najgorzej jest z "wróć" i "do mnie", no i nawracająca, bo nigdy nie wiesz kiedy znowu dopadnie Smile ... każdy inny pies potrafi się wyłamać, nabroić, nie posłuchać komendy ... ale to nie staffik... staffik zawsze jest karny, grzeczny, kochany, posłuszny ... chyba, że nie słyszy Very Happy
Dzidka kochała szczególnie koty i wiewiórki. Pod orzechem potrafiła dłuuugo cierpliwie czekać na wiewiórkę, a pogonić ją mogła wtedy góra dwa, trzy metry... na koty też lubiła się zasadzać... ale kot potrafił też być niezwykle bezczelny... siądzie sobie taki z drugiej strony dwa metry od płotu i się Dzidce przygląda... wiewiórki nigdy nie upolowała, kota dopadła dwa razy, w tym raz pokonała w tym celu przeszkodę w postaci płotu ograniczajacego naszą posesję... no strasznie byłam zdziwiona widząc pod moją furtką sąsiadkę z drugiej strony ulicy z moim własnym psem, Dzidka była wtedy bardzo z siebie zadowolona, mimo, że odebrano jej kota. Sąsiadka zapytana, czy nie bała się odbierać jej tego kota, powiedziała, że trochę, ale było jej szkoda tego kota, który się już nie bronił. Nawiasem mówiąc, oba koty wyżyły, ale jakoś potem żaden z nich nie wysiadywał już Dzidce przed nosem...

cdn
Powrót do góry
zadziorny
Administrator


Dołączył: 14 Lut 2007
Posty: 39489
Przeczytał: 6 tematów

Skąd: Rybnik

PostWysłany: Czw 19:57, 13 Sty 2011    Temat postu:

Fajna historia Very Happy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Terierkowo Strona Główna -> Rasy terierów / Terriery typu bull Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Strona 5 z 7

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
Appalachia Theme © 2002 Droshi's Island